×

Pogaduchy zakupomaniaczki

Witajcie Kochani Moi!

Czy też tak macie, przeglądając wystawy sklepowe, szukając wsród wieszaków, a w końcu zmierzając do sklepowych przymierzalni, że wielokrotnie szukacie na ślepo i bezskutecznie w pogoni za trendami? A potem zakładając na siebie kolejne ubrania dochodzicie do wniosku, że nic Wam się nie podoba a podążanie za modą to strata czasu?

Osobiście często mierzę masę rzeczy, które wyglądają świetnie na wieszakach, lub innych kobietach. Ubrania które widziałam w newsletterach, w mailach które są do mnie lawinowo wysyłane, w gazetach, reklamach czy czasopismach, rzeczy w których coś mnie urzekło, a potem widząc swoje lustrzane odbicie czar pryska. I już wiem, że nie tego szukałam!



Przereklamowane towary

Zazwyczaj powodem takiego stanu rzeczy jest zwyczajny marketing sieciówkowy, polecanie nam 'na siłe' tego w czym będziemy się dobrze czuć i wyglądać, promowanie nowości, które zalewają nas wizualnie z każdej strony: TV, magazynów kobiecych, z sieci. Następnie angażowanie do reklam znanych celebrytów, aby dany towar się lepiej sprzedał bo przecież reklamuje go znana i lubiana np. Anja Rubik czy David Beckham.

Idziemy więc za trendami, za nowościami, wpadamy do sklepu w dzień premiery nowej kolekcji, czy nieco później jak pierwsze tłumy i zainteresowanie mas opadnie, mierzymy i niejednokrotnie czujemy się oszukani, bo zostaje z nami bolesne rozczarowanie.
Bo towar który był promowany wszem i wobec - jak to marketingowcy założyli przemówił do nas w końcu swoim głosem pt.: 'musisz mnie mieć', 'wykonany z miłością' 'będziesz w nim wyglądać wspaniale' okazał się zwykłą klapą. Okazuje się, że wcale nie spełnia naszych oczekiwań!
Bo po pierwsze, kolor widziany w reklamach, internecie czy reklamie był żywy, piękny, wielowymiarowy a na nasz jest jakiś taki wyblakły, zwyczajny i stracił blask.
Po drugie, fason jest niedopasowy, ubranie ma zwyczajnie kiepskie obszycie, złą długość, kiepską jakość wykonania 'made in China', dziwny rozmiar, tkaninę bylejakości wyglądającą tanio, a do tego wszyskiego idzie za tym zbyt wygórawaną cena w stosunku do jakości produktu.
Jesteśmy zawiedzeni.

Ale spokojnie, na wszystko jest rozwiązanie.
Mam dla Was kilka prostych rad, które sama stosuję i które być może pomogą Wam podjąć właściwą decyzję nad dobrym zakupem. Warto inwestować w rzecz, która powisi w waszej szafie wiele sezonów i z której zakupu będziemy dumni na długi czas, prawda?

Czytajcie metki

Unikajcie tanich wykonań 'made in China' gdzie produkcja odbywa się masowo, ludzie zatrudniani w szwalniach są wykorzystywani do granic wytrzymałości i pracują za mniej niż minimum socjalne.
Te rzeczy często zmieniaką kolor i fason już po pierwszym praniu, a po kilku wyglądają już tak źle, że co najwyżej mogą nam posłużyć jako szmatka do kurzu.
Wiem, zachęciła was stosunkowo niska cena, ale często cena nie idzie w parze z jakością.

Na metce odczytujemy skład materiału. Jeśli więcej jest domieszek, sztuczności niż np. bawełny, kaszmiru, wełny przemyślcie to bardzo dokładnie.
Sztuczna tkaniana nie będzie bowiem przepuszczała powietrza, zapocicie się w niej, a komfort użytkowania zostawi wiele do życzenia.

Przestrzegajcie wymogów producenta co do prania i prasowania ubrań.
Nie uwierzycie jak wiele osób w ogóle nie czyta metek a potem przeżywa, że dana rzecz się skuliła, zmieniła kolor i wyblakła w zbyt gorącej wodzie.

Pamiętajcie, że niektóre rzeczy nie nadają się do powieszenia na sznurku. Zmienią wtedy swój kształt, zostawiając nieestetyczne paski odbicia, które czasami nie dadzą się wyprasować, a w ich miejscu zmienia się kolor.
Niektóre rzeczy trzeba bowiem prać ręcznie w delikatnych produktach piorących i suszyć rozłożone płasko na ręczniku.

Nigdy nie podkręcajcie temperatury waszego żelazka, bo być może spali waszą delikatną tkaninę, a wam odbierze dobry humor na cały dzień. Lepiej zacząć od pierwszej kreski na grzałce i przetestować jak wasze ubranie na nie zareaguje, niż zniszczyć coś na co zbieraliście pieniądze od ostatniej wypłaty.

Zakupy on-line

Kolejna moja rada dotyczy zakupów internetowych.
Zakupy to sztuka powiedzą jedni, drudzy skwitują krótko, że tego nienawidzą a dla trzecich zakupy to łatwizna i przyjemność sama w sobie! Hmmm, mam to szczeście, że należę do tej ostatniej grupy!
Świetnie odnajduję się wśród półek sklepowych, znajduję perełki na wyprzedażach, w dobrych lumpeksach, portalach internetowych. Potrafię kupić rzecz której nie dotknęłam, nie zmierzyłam na sobie, tylko zobaczyłam raz on-line i kupuję. Potem koleżanki mnie pytają skąd to mam, gdzie kupiłam i jak ja to robię, że kupując w ciemno mam takiego farta?

Mój patent na to jest prosty, pytam o dokładne wymiary rzeczy, potem mierzę siebie i jakąś rzecz w której aktualnie chodzę abyporównać wielkości.
Czytam opinie innych, a także podglądam zdjęcia takiej rzeczy na osobach, które już ją zakupiły i sfotografowały nosząc ją no. na Instagramie.
Pytam o skład materiału, gdzie rzecz została wyprodukowana i jak się nosi.
Reszta to łut szcześcia, by tkanina się sprawdziła i materiał dobrze leżał.

Bywa też tak, że mierzę dane ubranie w sieciówce i to jest to! Widzę swoje lustrzane odbicie i doznaję skoku adrenaliny. Wiem, że wyglądam w tym dobrze. Następnie szukam tej rzeczy na aukcji internetowej np. ebay.co.uk w sekcji nowe i kupuję za połowę ceny! Nieźle prawda? Często znajdziedzie rzeczy 'new with tags' = nowe z metką bo na kimś źle leży bądź dostał ją w prezencie i się zwyczajnie nie podoba! Najbardziej na świecie nienawidzę przepłacania, dlatego stosuję właśnie takie triki.

Lumpeksy

Uwielbiam i nie boję się do tego przyznać.
Wielokrotnie trafiałam tam na perełki za przysłowiowy grosz, których nikt jeszcze nie zdąrzył nosić, z metkami i wyglądem jak z półki sklepowej! Choć takie łupy nie zdarzają się codziennie to fakt trzeba po prostu dobrze szukać i mieć do tego cierpliwość.
Bywa, że zaglądam do trzech miejsc i wychodzę z niczym, a czasem przypadkiem trafię szczęście.
Są ludzie, którzy twierdzą, że nigdy w lumpeksie nie byli, że brzydziliby się nosić coś po kimś, że to brudne, stare, niehigieniczne i złe. Ale powiem wprost, ludzie to kochają i niektórzy nawet nie kupują ubrań w sklepie!
Będąc w PL miesiąc temu uderzył mnie widok dużej kolejki przed jeszcze zamkniętym budynkiem. W pierszej chwili  nie zauważyłam o co chodzi bo to miejsce mieści kilka różnych sklepów na dwóch poziomach, ale koleżanka która przechodziła wtedy ze mną wypaliła, że ci ludzie czekają na otwarcie lumpeksu :) Niektórzy z nas zrobią wszystko aby się tanio ubrać, czy to złe? Nie!
Będą czekać w kolejce i godzinę, wiedząc że będzie dobry i nowy towar, a potem walczyć przy stosach ubrań o najlepszą sztukę.
Przypomniały mi się od razu czasu PRL-u, gdy mama stawiała mnie w długaśnej kolejce po mięso, a sama biegła do kolejnego po papier toaletowy.
Takich kolejek jak do lumpeksów nie widzi się w żadnych innych sklepach. I tym wygrywają.

Car Boot

Nie wszyscy będą wiedzieli o co chodzi, ale w UK jest to powszechne.
Anglicy uwielbiają pchli targ! Wielu z nich korzysta więc z możliwości sprzedawania rzeczy niechcianych i niepotrzebnych. W niedziele przy dobrej suchej pogodzie wyjeżdżają samochodami wypchanymi po brzegi na przeznaczone do tego miejsca - z reguły zwykłe pole porośnięte trawą na obrzeżach miast lub poza nimi.
Rozkładają wtedy swoje skarby na ziemi na foliach, kocach czy prześcieradłach, na masce auta, w dużych wiklinowych koszach czy na wieszakach.
I sprzedają wszystko począwszy od zabawek, ubranek dziecięcych, niechcianej biżuterii, sprzętu RTV i AGD, po płyty winylowe, CD, kosmetyki, meble, rowery, części samochodowe itd.
Znajdziemy tam dosłownie wszystko!
Niektóre rzeczy są nowe i nigdy przez nikogo nie używane, inne znoszone, stare, ze swoją historią i przeszłością.
I choć zdzarza mi się być na car boot raz czy dwa do roku, to uwielbiam te miejsca, bo zawsze wyjdę z nich z czymś.
Opłata za wejście jest naliczana od osoby i oscyluje w kwotach od 50 pensów do funta, w zależności od pory przybycia. Najdroższe wejście jest rano, tańsze po południu.
Car boot-y zazwyczaj są czynne od 6.00 rano do max. 13.00 w południe. I tu funkcjonuje prosta zasada - Kto pierwszy ten lepszy :)

Zakupy w sieciówce

Nie wiem jak Wy ale ja stosuję jeden fajny trik gdy zmierzam do przymierzalni.
Zaglądam co mierzyły już inne panie i przeglądam wieszaki. Można tam znaleźć bardzo fajne rzeczy, na które być może nie zwróciłybyśmy wcześniej uwagi, szczególnie gdy jest to czas wyprzedaży w sieciówkach typu TKMaxx gdzie ubrania ogląda się wieszak po wieszaku ze względu na ogromną ilość sztuk i rozmiarów w asortymencie.

To narazie wszystko co dla Was tym razem przygotowałam. Napiszcie koniecznie jakie są Wasze pomysły na zakupy. Jakie triki stosujecie z powodzeniem by trafić na coś wyjątkowego a zakupy uczynić czystą przyjemnością?

7 komentarzy:

  1. Dla mnie również zakupy online to sama przyjemność :)
    Pozdrawiam serdecznie, MÓJ BLOG/ KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za komentarz! Ja kocham zakupy i zawsze gdzieś coś fajnego za niewielkie pieniądzę upatrzę. Bo najbardziej czego nie lubię to przepłacać! pzdr

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o zakupy online zawsze wypytuję dokładnie o wymiary, chyba, że znam firmę i wiem jaką rozmiarówkę noszę.Często podoba mi się coś z nowych kolekcji to właśnie też szukam tego na allegro na licytacji - w ten sposób kupiłam ostatnio spodnie za połowę ceny.
    Metki czytam zawsze i wszędzie, a do lumpeksów chodzę dwa razy w tygodniu (zawsze mam przy sobie telefon, często sprawdzam w internecie firmę i ile dana rzecz kosztuje w sklepie żeby wiedzieć czy warto ją kupić jako używaną np za 50 zł.
    Świetny post :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej! Swietny pomysl ze sprawdzaniem towarow przez internet mobilny! A odpowiedz czy warto dana rzecz kupic masz praktycznie od reki i na miejscu :) pzdr

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne porady, dobrze że zebrane w całość w jednym miejscu i warto o nich pamiętać

    OdpowiedzUsuń
  6. Podpisuję się !Dokładnie tak samo robię:) Dzięki temu mam super rzeczy za tanie pieniądze.W Londynie przy Portobello Masz jeszcze specjalne SH tylko z rzeczami od projektantów. Jest też jeden sklep z odzieżą projektantów za grosze:) Wejdź na blog Nast w Londynie w jednym z postów jest spis najlepszych sh w Londynie. Ja mam swoje ,kiedyś opiszę. Pchlie targi podobnie,ale ja mam jeszcze jeden w soboty przez cały rok i bez opłaty. W Londynie,a właściwie za Londynem już nie ma,chociaż zawsze bilet był tani, Jeśli chcesz sprzedać to płacisz za miejsce. A tak w ogóle robię tak jak Ty i zawsze czytam metki:) Torba Chanel też z Londyńskiego sh:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Idę na spontan w zakupach ;) Jak coś mi się podoba, to kupuję :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Adriana Style , Blogger